*Sid POV*
- Natalie ! - zerwałem się z miejsca i podszedłem do przyjaciółki . Jej powieli były zamknięte . Bardzo się wystraszyłem .
- Czy ona nie żyje ? - spytała Elizabeth ze łzami w oczach
- Nie , tylko zemdlała . Myślę że to z przemęczenia - odrzekłem z ulgą .
- I co teraz ? Będzie tu tak leżała cały czas ? - powiedziała Amy .
- Oczywiście że nie ! Pomóżcie mi , zaniosę ją do pokoju . - Wziąłem ją na ręce, była lekka i taka krucha . Zaniosłem ją do pokoju Phila i Roba , był on najbliżej . Położyłem ją na jednym z łóżek . Strasznie się o nią bałem, przecież byliśmy przyjaciółmi. Mimo iż zerwała ze mną kontakt trzy lata temu.
- Ktoś musi przy niej zostać , a reszta musi mi pomóc . Trzeba przygotować coś do jedzenia - wtrąciła Diana . Od razu zerwałem się na ochotnika żeby zostać z Nat . Nie mogłem wyjść z pokoju zostawiając ją tam z kimś innym , honor mi na to nie pozwalał . Przypomniały mi się wszystkie lata spędzone razem ... kiedyś nawet się w niej zakochałem , to były cudne lata . Mam wrażenie ż to uczucie powróciło. Zapomniałem o wszystkim co się działo dookoła . Zacząłem głaskać ją po włosach , następnie po policzku . Nagle dziewczyna złapała mnie za rękę , przestraszyłem się .
- Co ty robisz ! Nie dotykaj mnie ! – krzyknęła . Ulżyło mi , wreszcie się obudziła . – Co się stało ? ….. A tak , zemdlałam – odpowiedziała po chwili namysłu .
- Jak się czujesz ? – dziewczyna nie miał gorączki , wyglądała normalnie .
- Normalnie , jak zawsze – usiadła i się uśmiechnęła . Musiałem ją jakoś pocieszyć , przypomniało mi się że ostatnio znalazłem zdjęcie z Nat i Jess za dawnych czasów , postanowiłem jej to pokazać .
-Nat chciałbym ci coś dać.-starałem się być jak najbardziej łagodny.
-Co ? -spytała zdziwiona dziewczyna. Włożyłem rękę do kieszeni spodni i wyjąłem trochę pod żółkłą fotografię. Były na niej dwie dziewczyny jedna 15 letnia druga 10 letnia. Jak można się domyśleć były to Nat i jej siostra Jess . Dziewczyna popatrzyła na mnie zamglonym wzrokiem.
-Dlaczego mi to dałeś ? -spytała z żalem w głosie.
-Chciałem ci poprawić humor.-stwierdziłem zbity z tropu.
-Pocieszyć?! Chciałeś mnie pocieszyć , pokazując mi zdjęcie mojej tragicznie zmarłej siostry w dzień jej śmierci ! -Nat straciła resztki panowania na sobą.
-Nat...-chciałem ją uspokoić , ale mi przerwała.
-Zamknij się! Nienawidzę cię ! -wybiegła z pokoju cała we łzach. Nie pobiegłem za nią sam nie wiem dlaczego. To było koszmarne uczucie …
*Nina POV*
Leżałam beztrosko na łóżku , w pustym , ciemnym pokoju , kompletnie sama . Moja noga bolała okropnie . Spojrzałam na bandaż , był on przesiąknięty krwią . Zamknęłam oczy zatracając się w myślach . nagle usłyszałam straszliwy pisk . Otworzyłam gwałtownie oczy , jedyne co widziałam to ciemny dym . Skąd on się tu wziął ? – pytałam sama siebie w myślach . Przestraszyłam się . W dymie , unoszącym się w powietrzu można było dostrzec rysy postaci , które stawały się coraz wyraźniejsze . Postać zbliżała się w moją stronę , zamknęłam ponownie oczy , z nadzieją że to tylko moja wyobraźnia . Gdy jest otworzyłam serce mi zamarło . Naprzeciw mnie stało coś dziwnego , coś czegoś nie dało się opisać słowami , coś strasznego .
Była to dziewczynka , jeśli można to tak określić . Jej twarz była biała jak śnieg i popękana . W oczodole , zamiast oczu kłębiła się tylko czarna przestrzeń . Jej włosy były długie , ciemne i poplątane . Miała na sobie sukienkę która była cała we krwi . To było okropne !
- Kim ty jesteś ? – te słowa ledwo przeszły mi przez gardło , nie wiedziałam co mam zrobić . To coś uśmiechnęło się szydersko i odpowiedziało upiornym , zachrypniętym głosem .
- Jestem postacią z twoich najgorszych koszarów . – ciarki przeszły mi po plecach – Choć ze mną , a zabiorę cię do twojej matki i ojca .
- Jak to do matki ?! – na myśl o niej do oczu napłynęły mi łzy – przecież ona nie żyje od 15 lat .
- A czego ty się spodziewałaś ? Że jakimś cudem zmartwychwstała ? Daj rękę a zabiorę cię do lepszego świata , gdzie rządzi zło . Twoja rodzina już tam na ciebie czeka . Tylko wystarczy że podasz mi rękę a będziesz mogła wypić herbatkę z szatanem .
- Ja nigdzie z tobą nie idę ! Natalie ! Sid - krzyknęłam bezskutecznie .
- Jeśli nie chcesz iść tam ze mną żywa , zabiorę cię martwą . – wyciągnęła zza siebie ogromny nóż , cały zardzewiały . W ułamku sekundy znalazła się tuż przy mnie . Nasze twarze dzieliły milimetry , poczułam ostrze noża na moim gardle .
- Pomocy ! Natalie ! Amy ! Rob ! Pomóżcie mi !
- Po co ty tak krzyczysz ? Przecież oni i tak cię nie usłyszą , a nawet gdyby to by tu nie przyszli , ty jesteś zbędna dla nich !
- To są moi przyjaciele !
- Moja droga , czemu jesteś taka naiwna? Tych ludzi nazywasz swoimi przyjaciółmi ? Oni się tobą nie interesują , teraz siedzą wszyscy razem zajadając się pysznościami , śmieją się i obgadują cię .
- Zamknij się !
- Jakie jest twoje ostatnie słowo ? – zapytała . Nie mogłam się nawet ruszyć , jedno drgnięcie , a ostrze przebiło by moje gardło .
- Zginiesz w piekle ! – wrzasnęłam przez łzy w oczach . Poczułam ostry ból , ostrze przecięło moją skórę , krew sączyła się niemiłosiernie .
- Kochana , w piekle mnie uwielbiają ! – to były ostatnie słowa jakie usłyszałam .
- NIE ! – zerwałam się do pozycji siedzącej . Rozejrzałam się dookoła cała mokra . Łzy ciekły z moich oczu . Okazało się że to był tylko zły sen . Nie było żadnej zjawy , to tylko moja wyobraźnia . Trzy rzeczy z tego snu się nie zmieniły : moja noga strasznie bolała , leżałam tu kompletnie sama , nikt się mną nie interesuje . Może ta zjawa miała racje ? Może byłam dla nich zbędna ?
* Oczami Diany *
Siedzieliśmy w schronie. Pewnie zapadał już wieczór. W pomieszczeniu wisiał zegar naścienny, jednak wyjęliśmy z niego baterie. Nie mieliśmy dużych zapasów, więc równie dobrze baterie mogły się przydać do czegoś innego. W obliczu katastrofy nie potrzebowaliśmy wiedzieć, która godzina jest dokładnie, wystarczały nam tylko domysły. Podczas niebezpieczeństwa poznałam wielu nowych ludzi.. Czy to już po tym wszystkim przyjaciele? Możliwe.. Chyba na reszcie mam czas to wszystko przemyśleć. Albo tak mi się wydaje. Nagle ktoś szturchnął moje ramię. Spojrzałam otępiale, kto to może być. Ujrzałam twarz Roba.
- A co ty też zamieniasz się w zombiaka? - spytał przyjaciel i uśmiechnął się od ucha do ucha. Pewnie chciał dać mi wsparcie. Z resztą zawsze to robił, w końcu coś nas łączyło.
- Przestań, bo będę cię straszyć po nocach - odpowiedziałam i zmusiłam się do uśmiechu. Nagle stało się coś dziwnego. Robert podszedł i mnie objął. Czy to był tylko uścisk przyjacielski? Bałam się, że nie. Spojrzałam w oczy przyjaciela i dostrzegłam w nich smutek. Jeju, co ja myślę. Z Robem łączy mnie przyjaźń. Nic więcej. On wiedział, że mam Toma. Albo już i nie. Poczułam chęć, by się rozpłakać. Ta niewiedza. Nie wiedziałam, czy mój ukochany jeszcze żyje. Nic nie mogłam zrobić, taka jest prawda. I za to jej nienawidziłam.
- Co z nim? - spojrzałam na ożywioną twarz chłopaka.
-Z kim? – odpowiedziałam zawiedziona .
- Przestań, wiem, kiedy o nim myślisz. - Nie wiedziałam, co mu powiedzieć. Kiedy zdobyłam się na odwagę, zamiast słowa wybrzmiał tylko cichy jęk . Łzy same popłynęły mi po policzkach. Nie potrafiłam tego opanować. Z poza tej twardej powłoki, jaką "nosiłam" na co dzień, w końcu mogłam pozwolić sobie na wydobycie tego, co leżało mi na sercu. Oczywiście któż inny miałby mnie wysłuchać niż najlepszy kumpel? Nie wiem, ile to trwało zanim choć odrobinę doszłam do siebie. Wiem, że Rob czekał, aż zbiorę się na odwagę.
- Nie wiem, co się z nim dzieje. Ostatnio nie układało się nam tak, jak wcześniej. W końcu doszło do kłótni. Postanowiliśmy dać sobie czas. Wtedy ON pojechał do rodziny, a w dzień katastrofy miał wrócić - wygłosiłam prawie jednym tchem, by móc mieć to już za sobą.- Ja go tak bardzo kochałam! - Próbowałam powiedzieć coś jeszcze, ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z dwóch rzeczy. Pierwsza to, że ani razu nie użyłam imienia ukochanego. Bałam się bólu. A druga była jeszcze gorsza. Powiedziałam o nim w czasie przeszłym...
*Elizabeth POV*
Postanowiłam sprawdzić co u Niny.
Chciałam wejść do pokoju w którym się znajdowała. Niestety jak tylko położyłam rękę na klamce usłyszałam krzyk Niny. Nie mogłam się dostać do środka drzwi były zamknięte .
- Nina, otwieraj! - krzyknęłam. Nie otrzymałam żadnej reakcji od strony przyjaciółki.
-Nina, otwórz te cholerne drzwi!
-Idź z tond !-odkrzyknęła w końcu dziewczyna . Takiej reakcji się nie spodziewałam.
- A to niby czemu mam sobie pójść ?
- Powiedziałam, żebyś sobie poszła. Jeszcze nie rozumiesz?
- Proszę wpuść mnie … - rzekłam błagalnym głosem . Dziewczyna nie dawała za wygraną .
- Idź sobie do twoich przyjaciółeczek , jak chcesz się komuś zwierzać to źle trafiłaś .
- To nie są tylko moje przyjaciółeczki, ale i twoje! - odkrzyknęłam. W jej głosie można było dostrzec smutek , najwidoczniej płakała . Nie miałam siły się kłócić . Już miałam sobie pójść gdy zauważyłam Nat biegnącą w moją stronę. Miała mokre policzki , a w ręku trzymała jakąś kartkę.
-Nat ? -spytałam gdy tylko dziewczyna znalazła się przy mnie. Niestety nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa , szloch wstrząsał jej drobnymi ramionami. Desperacko zakryła twarz dłońmi wtuliła się we mnie. Przez chwilę stałam sparaliżowana jej nagłym ruchem lecz zaraz oplotłam ją jedną ręką a drugą głaskałam po włosach szepcząc uspokajające słowa do ucha Nat. Nie wiedziałam o co jej może chodzić , co spowodowało w jej zachowaniu taki stan . Po dłuższej chwili dziewczyna się uspokoiła.
-Nat...mogę spytać co się stało ?- zapytałam delikatnym głosem nie pewna jak zareaguje.
-Pokłóciłam z Sidem , ale to nic ważnego nie powinnaś się martwić - odparła wymuszając sztuczny uśmiech .
-O co pokłóciłaś sie z nim ? -spytałam będąc ciekawa co mi odpowie.
-O moją siostrę ….. westchnęła ciężko. Oczy rozszerzyły mi się ze zdumienia.
-Nat ty masz siostrę ? -pytam z szokowana , nie wiedziałam o niej , to dla mnie naprawdę szokująca wiadomość. Natalie nic nie odpowiada, tylko pokazuje mi skrawek papieru który okazał się zdjęciem.
– Mam , a raczej miałam – powiedziała przez jeszcze większe łzy – Ona nie żyje już kilka lat … a dzisiaj jest rocznica jej śmierci .
- Ale Natalie , czemu mi o tym wcześniej nie powiedziałaś ? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami
-Nikt oprócz Sida o ty nie wiedział , ale to z całkiem innych powodów-odparła.
- Jak chcesz możesz mi się zwierzyć – powiedziałam równie smutna
- Nie chce już z nikim o tym gadać ... było i już nie powróci .
-Rozumiem , ale jak byś chciała to wiesz gdzie mnie szukać. - dziewczyna uśmiechnęła się , otarła łzy i odeszła .
*Natalie POV*
Choć nie wiedziałam która jest godzina odczuwałam zmęczenie , podejrzewałam że jest już późno , postanowiłam się położyć . Zmierzałam do pokoju , otwierając drzwi ujrzałam Ninę leżącą na łóżku i czytającą jakąś książkę , bandaż na jej kosce był cały czerwony , a ona sama wyglądała nienajlepiej . Jej oczy były podpuchnięte a policzki czerwone , widać było że płakała .
- Może zmienię ci opatrunek ? Jest cały zakrwawiony … - rzekłam przyjaźnie . Dziewczyna spojrzała się za m mnie wrogo .
- Nie trzeba – jej wzrok z powrotem przeniósł się na stronę książki .
- Ale przecież on jest cały brudny – powiedziałam ponownie .
- Jeśli mówię że nie trzeba to nie trzeba – już więcej nic nie powiedziałam , tylko położyłam się . Leżałam tak dobrą godzinę zatracając się w myślach , do pomieszczenia wszedł Sid i Sam , nie miałam ochoty na nich patrzeć , a szczególnie na tą świnię Sida .
- Jak się czujesz ? Może ci coś przynieść – powiedział Sam do Niny , Sid w tym czasie usiadł na łóżku i patrzył się na mnie błagalnym wzrokiem .
- Dziękuje , dobrze . Napiła bym się wody , jeśli byś mógł mi przynieść była bym wdzięczna – odpowiedziała łagodnym tonem . Dziwne … dla mnie była taka niemiła a dla Sama wręcz przeciwne , oni przecież się wogule nie znali , chyba nawet pierwszy raz ze sobą rozmawiali . Chłopak uśmiechnął się i za chwile pojawił się z butelką wody i tak zaczął się pomiędzy nimi dialog trwający mniej więcej godzinę . Niedługo potem rozmowy ucichły. Słyszałam tylko ich głośne oddechy. Wstałam najciszej jak mogłam co było wyczynem gdyż podłoga skrzypiała pod każdym moim krokiem. Podeszłam do swojej walizki i wyjęłam z kosmetyczki dwie żyletki. Po cichutku wyszłam z pokoju na korytarz. Starając się zrobić jak najmniej hałasu wyszłam na zewnątrz . Zimy wiatr smagał moje policzki i rozwiewał włosy na wszystkie strony. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.
-Dlaczego nie zabrałam ze sobą bluzy? Brawo Natalie jak się nie wykrwawisz to zamarzniesz.-powiedziałam sama do siebie i zaczęłam iść nie wiadomo gdzie i jak długo. Doszłam do jakiegoś budynku ocalały jedynie dwa piętra ale całość wydawała się stabilna. Weszłam powoli do środka i skierowałam się do pierwszych drzwi po lewej. Zajrzałam do środka było to maleńkie mieszkanko. Wydawało mi się odpowiednie do tego co miałam zamiar zrobić. Usiadłam po turecku na kanapie i wyjęłam z kieszeni żyletkę. Przyłożyłam ją do nagiego nadgarstka i przyciskając do skóry aż powstała cienka czerwona linia z której zaczęła płynąć ciemno czerwona krew. Przez chwilę wpatrywałam się w ciecz, by zaraz potem zrobić kolejną ranę obok tej która krwawiła. Wzrok zaczął mi się rozmazywać z każdą kolejną raną, myślałam o Jess. Nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do pomieszczenia niestety nie mogłam zareagować byłam wyczerpana z powodu utraty dużej ilości krwi. Słyszałam jego kroki, z każdą chwilą zbliżające się w moją stronę. Nagle jakiś cień przesłonił mi widok.
-Kim jesteś? I co tu robisz ? - usłyszałam męski głos, głęboki i aksamitny.
- Ja … ja jestem Natalie …. Jak widać jestem zajęta , więc nie przeszkadzaj - rzekłam zachrypniętym od szlochu
-A mogę wiedzieć czemu się tniesz ?- spytał łagodnym tonem.
-Bo jestem, w żałobie dziś jest pierwsza rocznica śmierci mojej siostry i trzecia ojca.-powiedziałam bezmyślnie. Do dopiero po chwili zorientowałam się że wyjawiłam obcemu swoje sekrety.
-A mogę wiedzieć jak ci na imię -spytałam zachowując trzeźwość umysłu , dopiero teraz dostrzegłam jaki jest ładny .
-Mam na imię Jeck, wybacz może chodźmy do mnie opatrzymy ci rany.-powiedział po czym uśmiechną się do mnie przyjaźnie i wyciągną w moją stronę dłoń. Popatrzyłam na niego nie pewnie i wstałam nie dotykając go bo miałam całe ręce we krwi. Chłopak najwidoczniej też to zauważył bo uśmiechnął się szerzej i objął mnie ramieniem. Wyszliśmy z pomieszczenia i skierowaliśmy się w głąb korytarza chwilę potem zatrzymaliśmy się przy ostatnich drzwiach po prawej. Jeck pchną lekko drewniane drzwi które zaskrzypiały. Przepuścił mnie, rozejrzałam się po pomieszczeniu niewiele różniło się od poprzedniego.
-Usiądź na kanapie zaraz przyjdę.-powiedział i znikną w pokoju obok. Spełniłam jego prośbę , usiadłam na skraju podartej skórzanej sofy. Jeck wrócił po paru minutach z apteczką.
-Chodź ze mną do kuchni musisz umyć ręce zanim założę ci opatrunki bo nie widzę ran.-powiedział łagodnie i zaprowadził mnie do jednego z wielu pomieszczeń w tym miejscu. Bałam się odezwać kiedy brunet odkręcił wodę i włożył po nią moje okaleczone dłonie i nadgarstki. Syknęłam z bólu gdy woda dostała sie do ran. Patrzyłam jak stróżki krwi rozcieńczone wodą znikały w odpływie zlewu a na ich miejsce pojawiały się nowe. Jeck wyją moją prawą dłoń spod strumienia i przyłożył czystą gazę do ran a potem owiną cały nadgarstek bandażem. To samo zrobił z drugą ręką. Po chwili siedzieliśmy razem na kanapie w salonie nie patrząc na siebie i nie odzywając się.
-Dziękuję.-szepnęłam siląc się na odwagę spojrzałam na niego.
-Nie ma za co.-uśmiechną się i popatrzył na mnie. Jego oczy miały piękny niebieski kolor , jego blada twarz idealnie kontrastował
-Posłuchaj musisz już wracać, masz to się może wam przydać.-powiedział Jeck. Rozpięłam plecak i zauważyłam broń z amunicją. Posłusznie założyłam plecak i skierowałam sie w stronę wyjścia .
-Przyjdziesz tu jutro wieczorem ?- spytał zagradzając mi wyjście. Spojrzałam na niego. Jego oczy patrzyły na mnie błagalnie.
-Przyjdę dla ciebie.-powiedziałam i musnęłam go w zimny policzek. Wszyłam i skierowałam się do schronu . Weszłam do pokoju i położyłam się na łóżku i zasnęłam czując na ustach policzek Jecka ……..
Serce podskoczyło mi do gardła , miałem nadzieję że jest ona fajna i nikomu nic nie powie (tak nawiasem mówiąc nie znałem jej , ale wyglądała na miłą)
-Philip a ty gdzie się wybierasz ? -spytała mnie. Zauważyłem że Nat ma napuchnięte oczy zapewne płakała.
-Chcę wyjść na dwór zobaczyć jak to wszystko wygląda.-nie miałem serca jej okłamywać.
-Nie teraz Phil , wyjdziemy jak tylko wszyscy się obudzą.-powiedziała Nat i ciepło się uśmiechnęła. Już ją polubiłem .
-Ale nie powiesz nikomu że chciałem wyjść sam ?-spytałem z nadzieją .
- Nie powiem , ale żeby było to ostatni raz ! - powiedziała łagodnie. Trochę zawiedziony i znudzony wróciłem do Roberta , na szczęście i on już nie spał .
-Hej jak się spało ? – spytałem .
- Ja tam nie narzekam ..... gorzej z dziewczynami – przeciągnął się uradowany .
- Mogę się założyć że cały czas będą narzekać jak to bardzo są zmęczone i jak ich bardzo plecy bolą - teraz i ja się rozchmurzyłem .
- A jeśli gadamy o dziewczynach , to która ci się najbardziej podoba ? - spytał Robert .
-Mi...? Natalie jest bardzo ładna i miła.-rozmarzyłem się.
- A tobie ? Wiesz wybór jest duży .
-T woja siostra jest fajna -stwierdził Rob , myślałem że wybuchnę tam śmiechem .
- Ona fajna ? No chyba nie !
- A co sądzisz o reszcie ? - ciągnął Rob .
- Sam nie wiem-stwierdziłem.
- Nina jest całkiem ładna i wydaje się miła .
- Stary wypluj te słowa .. gdyby Sid to usłyszał ! Oj byś już nie żył – szepnąłem lekko zdenerwowany .
- A co ma do tego Sid ?
- Koleś czy ty nie widzisz że on za nią szaleje ? - wrzasnąłem mu prosto w twarz .
- Jakoś nie zauważyłem ....... - rzekł już nie tak zabawnym tonem . Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi , a po chwili do pomieszczenia weszła Diana.
-Chłopcy chodźcie musimy obgadać dalszy plan .-powiedziała i czekała aż wyjdziemy potem zamknęła drzwi i ruszyła za nami.
* Elizabeth POV *
Niewyspana i obolała powlokłam się za resztą do jakiegoś pomieszczenia nie różniącego się od innych . Wszyscy byli w nienajlepszych nastrojach , no może nie chłopcy . Oni ciągle się śmiali , a Sid oczywiście miał oczy skierowane na Ninę ... żadna nowość . Po wczorajszym nieudanym flircie jeszcze bardziej zaczął do niej zagadywać , lecz ta nie zwracała na niego uwagi .
- Słuchajcie wyjrzałam za zewnątrz i nie wygląda to najlepiej - rzekła Diana - jest jam ponad 30 stopni i wątpię żeby udało się komukolwiek przejść , bo wszystko jest zasypane gruzem . Zapewne wszyscy są głodni ... - na myśl o jedzeniu ślinka mi pociekła - a oto chodzi że nic tu nie mamy . - czy ona musiała to powiedzieć ? - będę potrzebowała waszej pomocy . Czy ktoś chciałby wybrać się na poszukiwanie jedzenia ? - na pewno nie ja , szepnęłam w myślach .
*Nina POV*
Gdy Diana ogłosiła że szuka ochotników od razu się zgłosiłam .
- Ja chcę iść – krzyknęłam uradowana . Kochałam takie przygody , może znajdziemy jakiegoś trupa ? To by było dopiero coś ! Oczywiście gdy ja się zgłosiłam musiał to zrobić także Sid …… ughhhh dlaczego on ?
*Elizabeth POV*
Mogłam się tego spodziewać że jak Nina się zgłosi to to samo uczyni także Sid .
- Ktoś jeszcze ? – spytała przekonująco Diana .
- Ja ! – wiedziałam że Phil się odezwie !
- I co jeszcze ? Zostajesz tu gówniarzu – wrzasnęła Amy . Ja jej nie rozumiem … mogła by dać czasem młodemu trochę luzu . Niby jest taka wyluzowana , ale spina się o byle co .
- A czy ja mogę iść ? – odezwał się Robert .
- Jasne że tak – powiedziała uśmiechnięta Diana – czyli mamy skład Ja , Nina , Sid i Rob . Słuchajcie mnie uważnie . Macie się nie oddalać i trzymać się razem , was też to się tyczy . Macie nie wychodzić na zewnątrz , nie wiadomo co tam na nas czyha . – rzekła z lekką nutą grozy w głosie .
- Tak jest pani kapitan - odezwała się Natalie próbując rozładować napięcie. Spojrzałam na nią z pode łba. W każdej innej sytuacji można było się uśmiechnąć, ale nie w tej. Najwyraźniej to samo myślała Diana.
-Elizabeth pójdziesz z nami ? - z moich myśli wyrwał mnie głos Diany .
- To nie jest dobry pomysł - próbowałam się z tego wykręcić . Bałam się wyjść , tam było strasznie .
-Trudno idziesz z nami potrzebujemy cię.-powiedziała poważnie Diana. -Natalie zostaniesz tu z resztą. Wszyscy mają się ciebie słychać jesteś za nich odpowiedzialna.-te oto słowa Diana skierowała do reszty . Nagle poczułam jak ktoś mnie ciągnie za rękę . Była to Nina , ciągnęła mnie w stronę wyjścia , opierałam się , ale to nic nie dało . Popatrzyłam błagalnym wzrokiem na Nat, ale ta wzruszyła ramionami całkowicie bezradna .
- Wyluzuj - powiedziała przyjaciółka.
- Nic strasznego nam się nie stanie. To wyprawa po żywność, a nie misja rodem z horroru. – zadrwił Robert . W sumie to miał i rację. Jednak z drugiej strony nie byłam przekonana co do pomysłu wyjścia na zewnątrz. Jeszcze nie byłam na to gotowa. Zginęło tam wiele ludzi, a ja nie miałam ochoty na to patrzeć . Zmusiłam sie by pójść za Niną i resztą.
*Sid POV*
Ponieważ byłem najsilniejszy otworzyłem właz prowadzący na zewnątrz , może teraz zaimponuje Ninie . Chciałbym żeby mnie polubiła , tak ja ja ją lubię . Musiałem jej pokazać że jestem wart jej miłości . Gdy wszyscy wyszliśmy ze schronu chwyciłem do ręki pręta , leżącego tuż obok i rzekłem :
- Trzymajcie się za mną , nie wiadomo co tu na nas czyha - no wiecie , ktoś musiał być przywódcą . Diana wskazała mi kierunek i poprowadziłem grupę . Ciężko było się przedostać przez te ruiny . Zauważyłem , że Nina ma problem z przejściem przez ogromny głaz , dlatego podałem jej rękę , chcąc udzielić pomocy . Lecz ta spojrzała na mnie krzywo jakby chciała powiedzieć "No chyba nie " i sama przeszła obcierając sobie przy tym dłonie . Była taka szorstka wobec mnie. Dlaczego? Przecież tylko chciałem jej pomóc. Jednak z drugiej strony to podwyższało mi poprzeczkę. Chciałem ją zdobyć. Chciałbym by po tym wszystkim, kiedyś mi powiedziała, że czuje do mnie to samo, co ja do niej teraz.
Szliśmy tak jakiś czas póki nie zauważyłem supermarketu „ ladybug „ . Nie był on bardzo zniszczony , co umożliwiało wejście do niego . Każdy chwycił koszyk i zaczął brać to co potrzebne . Starałem się iść obok Niny , lecz dziewczyna poruszała się bardzo sprawnie i szybko wśród ruin . Usłyszeliśmy nagle krzyk Elizabeth . Nina pobiegła w jej stronę zwinnie omijając przeszkody . Okazało się że Eliz zobaczyła wystającą z pod gruzu rękę, na której zaschła krew . Strachliwa paniusia, pomyślałem , przecież to nic strasznego . Zobaczyłem Dianę , która podbiegła do dziewczyny i wzięła ją za rękę. Chwilę potem były tuż przy mnie.
- Idziemy ! – powiedziała stanowczo Diana . Cóż mogłem zrobić … banda dziewczyn na mnie i Roba , akurat mamy szansę . Tak jak dziewczyny sobie zażyczyły musieliśmy opuścić sklep . Teraz to wszystkie była prawie do mnie przytulone , tak się bały . Tylko Nina szła odłączona od grupy gadając z Robem . Szczerze mówiąc byłem trochę zazdrosny . Nagle Ruda (tak wszyscy mówili na Ninę) krzyknęła :
- Patrzcie , nasz samochód i rzeczy ! – po czym ruszyła w jego stronę . Samochód cały porozbijamy leżał pod jakimś budynkiem , który w każdej chwili mógł się zawalić .Ona jest szalona – krzyknąłem w myślach i ruszyłem za nią . Dziewczyny oczywiście nie poszły za mną , lecz przestraszone wtuliły się w Roba , ten zaczął się rumienić . Dziewczyna męczyła się żeby otworzyć drzwi od auta , lecz te się nie ruszały .
- Daj pomogę ci – uśmiechnęłam się ciepło , ta bez słowa odeszła ustępując mi miejsca . Przyznam sam że ciężko było je otworzyć , ale się udało . Wyjąłem ze środka 3 ogromnie bagaże .
- To wszystko ? - rzekłem . Ruda kiwnęła głową , co znaczyło że tak . Wziąłem 2 torby i ruszyłem do reszty , gdy nagle Nina krzyknęła . Nie wiedziałem co się dzieje , spojrzałem na nią , jej nogę trzymała jakaś okropna postać , to nie był człowiek , nie wiedziałem nawet jak to nazwać . Nina próbowała uwolnić się z uścisku , lecz nic to nie dało . To coś chciało ją ugryźć ! Dziewczyny zaczęły panikować bardziej niż Ruda .
- Uciekajcie ! – krzyknąłem do reszty , uczynili to posłusznie . Tylko Rob został . Musiałem jej pomóc , chwyciłem pręta i zacząłem tłuc to coś po głowie . Gdyby to był człowiek dawno by już stracił przytomność , lecz ten jedynie poluźnił swój uścisk , co pozwoliło Ninie wyrwać się z uścisku . Dziewczyna miała okaleczoną nogę , lecz chwyciła jedną torbę , kulejąc zaczęła uciekać . Ja z paniki zabrałem tylko jedną torbę i ruszyłem za nią . Ruda kilka razy się potykała , a ja pomagałem jej wstać . Gdy jej dotykałem czułem coś takiego niesamowitego … nie dało się tego opisać słowami . Gdy dobiegliśmy do włazu był on otwarty , a na dole czekała na nas reszta .
-Nina nic ci nie jest ? -spytała Nat kiedy tylko weszliśmy do środka.
-Strasznie boli mnie kostka.-wykrztusiła dziewczyna.
-Pokaż.-powiedziała Nat zmuszając ją żeby usiadła na łóżko .
*Natalie POV*
Rana wyglądała okropnie, zauważyłam że Sid z Niną przynieśli dwa z trzech naszych bagaży.
-Sid gdzie jest trzeci bagaż ?-spytałam chłopaka.
-Oj przez to wszystko zostawiłem go tam.-chłopak zaczerwienił się ze wstydu
-Jak to ! To była moja walizka , miałam tam apteczkę.-krzyknęłam co rzadko mi się to zdarzało.
-No nie...-powiedział Sid i patrzył na ranę Niny.
-Wychodzę-powiedziałam.
-Że co?!-wszyscy krzyknęli ze strachem. -To co słyszeliście nikt się nie rusza !Zajmijcie się Niną nie może stracić przytomności.- odparłam , dziewczyna popatrzyła na mnie karcącym wzrokiem . Nagle ktoś położył rękę na moim ramieniu.
- Ja to zrobię. Zostawiłem to tam, więc po to wrócę . – rzekł z żalem w oczach .
-Nie Sid , zostań z Niną . Miej na nią oku.-powiedziałam i wyszłam na dwór gdzie od razu oślepiło mnie jasne światło. Szłam w kierunku bliżej nie określony , aż zauważyłam nasz samochód i moją walizkę . Podbiegłam do niej i już miałam ją wziąść gdy ktoś złapał mnie za nadgarstek. Spojrzałam przerażona napastnikowi w oczy . Wydawały mi się znajome, ależ tak!! To były oczy profesora Stirlinga. Nie wierzyłam. A więc o to mu chodziło, więc jest jeszcze jedna taka bestia. Kopnęłam tego stwora w piszczel , co spowodowało że mnie puścił . Złapałam walizkę i czym prędzej pobiegłam do kryjówki . Od razu pobiegłam do pomieszczenia w którym znajdowała się reszta . Wszyscy wyglądali na przestraszonych . Karnacja Niny jest jasna , a teraz była jak u trupa , śnieżno-biała . Wyglądała ona okropnie , choć nie dała tego po sobie poznać . Jak najszybciej rzuciłam torbę na ziemię i wyjęłam z niej apteczkę . Usiadłam na łóżku , obok Niny .
- Tylko się nie wierć – rzekłam z troską w głosie . W oczach dziewczyny można było dostrzec strach . Wzięłam wodę utlenioną i polałam obficie na ranę , pojawiła się piana zmieszana z dużą ilością krwi .
- Aał .. to piecze ! – nie mogłam nic zrobić , musiałam ją oczyścić . Gdy wystarczająco polałam ranę , sięgnęłam po gazę i starłam delikatnie bród z krwią . Teraz wyglądało to jeszcze gorzej …. Jeszcze trochę a można było by dostrzec kość . Krew sączyła się obficie , to nie wyglądało jak zadrapanie , bardziej przypominało to mocne ugryzienie jakiegoś dużego zwierzęcia . Po prostu duży kawał skóry był wyrwany .
- Diana , możesz mi pomóc ?
- Co mam zrobić ? – spytała się posłusznie .
- Weź te gazy i przyciśnij do rany . - ja tymczasem obwinęłam nogę bandażem . Lekko załzawione , przepełnione smutkiem oczy patrzyły się na mnie . Dziewczyna miała lekką gorączkę , martwiłam się o nią .
- Ok. , gotowe
– Mogę już iść do naszego pokoju ? – powiedziała nienaturalnie smutna dziewczyna .
- Decyzja należy do ciebie – niepokoiło mnie jej zachowanie . Nie była zła tylko smutna , i to bardzo . Wstała i ponownie upadła na łóżko , towarzyszył temu głośny jęk .
- Nie mogę wstać – powiedziała .
- Obawiam się że przez kilka dni nie będziesz mogła chodzić .
- Że co ? – krzyknęła .
- Pomogę ci – zarzuciła rękę na moje ramie i z ledwością poszła kilka krów . Z pomocą podleciał Rob , także ją chwycił i zaprowadziliśmy ją do naszego pokoju . W wyrazie twarzy Sida można było dostrzec zazdrość .
- Powinnaś odpocząć . – powiedziałam z troską w głosie – Masz , połknij to – wręczyłam jej leki przeciwbólowe – ja idę do reszty , przyniosę ci coś do jedzenia .
*Nina POV*
- Nat … dziękuje – rzekłam cichym zachrypniętym głosem . Dziewczyna przyjaźnie się uśmiechnęła i wyszła . Zostałam sama w tym pustym pomieszczeniu . Położyłam głowę na fotelu przesiąkniętym zapachem zgnilizny i zatraciłam się w myśleniu . Całe życie przeleciało mi przed oczami . Nie miałam pojęcia co mnie zaatakowało …… to było koszmarne ! Nawet nie mogłam się nigdzie ruszyć , jedyne co mi pozostało to leżeć tu i czekać w bólu . Leki nic nie pomogły , kostka pulsowała a ja cierpiałam .
*Phil POV*
Siedzieliśmy wszyscy przy jakimś starym stole i obgadywaliśmy dalszy plan . Zauważyłem na nadgarstku Nat ślad .
- Co ci się w rękę stało – spytałem .
- No właśnie , właśnie o tym miałam wam powiedzieć . Gdy poszłam po bagaż spotkałam kogoś , a właściwie coś – wszyscy słuchali z zaciekawieniem , nawet ja się wciągnąłem – był to profesor Stirling , ten co nam zwiał . Tylko że nie był już człowiekiem , tylko zombie . – towarzystwo zamarło – to on złapał mnie za nadgarstek i zranił Ninę .
- Jezu ! Tych zombie może być więcej – krzyknęła z przerażeniem Elizabeth .
- Zaraz … jak Nine zranił zombie to ona …….. – wyksztusił przerażony Sam , ciekawe o co mu chodzi .
- No właśnie , mam tu taką książkę o zombie , wzięłam sobie jako coś lekkiego do przeczytania – Nat wyciągnęła z torby książkę . I ona ma być lekka ? Krzyknąłem w myślach .
- …… „ Zombie to stworzenia zrodzone w naszej wyobraźni . Są to nieumarte stworzenia , pragnące tylko jednego – ludzkiego mięsa . W powieściach piszą że gdy zombie ugryzie lub zadrapie człowieka on staje się tym samym co napastnik …. – Jezu ! sercem mi stanęło - ….. pierwszym objawem jest gorączka , człowiek ma omamy , sceny z przeszłości . Następnie spadek temperatury , zarażonemu jest zimno i to uczucie towarzyszy mu do końca . Człowiek umiera , a potem odradza się na nowo jako krwiożercza bestia . Ludzie mówią na nich „zimnie istoty’ albo po prostu „sztywni” . Nie ma ratunku dla takiej osoby …. „ – cisza panował przez dobre kilka minut .
- To jest chore ! – odezwałem się jako pierwszy .
- Ale Nina nie ma omamów – rzekła przestraszona El .
- I gorączka jej spada – do pokoju wszedł Rob , który był zobaczyć co u dziewczyny . – choć jest bardzo słaba .
Ulżyło mi – westchnąłem z nadzieją że Ninie nic nie będzie . Popatrzyłem na Nat. Była blada a na jej czole pojawiły się kropelki potu.
-Nat czy wszystko w porządku ? -spytałem zaniepokojony. Dziewczyna pokręciła tylko przecząco głową.
-Pójdę sprawdzić co z Niną.-powiedziała i wstała od stołu. Niestety po kilku krokach zachwiała się. upadła nieprzytomna.
-Nat...
*Robert POV*
... coś czego nie dało się opisać . Dachy nie pokrywały już domów , auta walały się po ulicach jak małe zabaweczki a drzewa powyrywane z ziemi uniemożliwiały przejazd jakiegokolwiek pojazdu . Nie było widać ani jednej żywej duszy . Myślę że w tych ruinach roi się od ofiar … biedni ludzie , rozejrzę się , może znajdę jakąś osobę .
*Diana POV*
- Rob wyszedł już 30 minut temu , martwię się o niego - rzekłam chodząc od jednej ściany do drugiej .
- Ej , wszystko w porządku ? – spytała mnie jedna z dziewczyn .
- Nie , nic nie jest kurde w porządku ! – odparłam zezłoszczona . Dziewczyna która mnie zagadała miała długie brązowe włosy i śliczne niebieskie oczy , teraz przepełnione strachem, smutkiem i współczuciem. – wybacz mi nie chciałam , tylko ta sytuacja – zaczęłam się tłumaczyć .
- Ok. , ok. , rozumiem . Jestem Natalie . – uśmiechnęła się do mnie delikatnie , a ten uśmiech przywodził mi na myśl małe stokrotki w blasku pierwszych promieni słońca .
-Ja jestem Diana , miło cię poznać –odparłam i mimowolnie też się uśmiechnęłam . Naszą rozmowę przerwały jakieś krzyki .
- Co się tu dzieje ? - spytałam , podchodząc do dziewczyny która krzyczała na jakiegoś młodego chłopaka .
- Amy o co tu chodzi ? -spytała Nat domniemaną Amy .
- Philip chce iść poszukać Roberta , a ja próbuje wybić mu to z głowy – odparła brunetka . Spojrzałam na chłopaka mniej więcej w wieku Roba. Aż strach pomyśleć że miałabym pozwolić mu wyjść .
- Nie ma mowy –odparłam stanowczo .
- Ale ja jestem prawie dorosły - burknął chłopak .
- Prawie ? No chyba nie - stwierdziła Nina - dziecko ty masz dopiero 14 lat !
-Ale...ale...- Philip zaczął się jąkać - A ty ruda się nie odzywaj !
-Phil posłuchaj jestem pewna że Robert za chwilę wróci. - powiedziała Nat i jak na potwierdzenie tych słów do pomieszczenia wszedł Rob.
*Sam POV*
Wszyscy ucieszyli się na widok Roba , ja również . Był on zmarznięty , nie dziwie mu się , na zewnątrz było okropnie zimno .
- Może usiądź – zaproponowałem , robiąc miejsce pomiędzy mną a Eliz . – Cały się trzęsiesz .
- Jak tam jest ? Czy możemy bezpiecznie wyjść ? – spytała wystraszona Elizabeth .
- Obawiam się że nie ….. tam jest okropnie zimno , wszystko jest zniszczone …… - odpowiedział Rob . Wyjaśnił na dokładnie co tam zobaczył , to było straszne .
*Amy POV*
- Chodźcie , zaprowadzę was do pokoi w których możecie się dziś przespać- powiedziała Diana . - Nie są one duże , będziecie musieli ścisnąć się po kilka osób .
- No to może dziewczyny razem i chłopcy razem ? – zaproponowała Nina .
- Super , mi to pasuje . Choć nie wiem czy mogę zostawić Phila samego …. – oznajmiłam przejęta
- Przecież on będzie w pokoju obok , nic mu nie będzie – powiedziała Diana . Ruszyliśmy korytarzem za Dianą . Wszyscy byli przejęci całym zdarzeniem , lecz nie SId . Jemu było wszystko obojętna … jego oczy ciągle skierowane były na Nine… , która szła obok mnie .
W końcu znaleźliśmy się w pokojach . Niestety , ale zamiast łóżek były rozkładane fotele . Nie był to może szczyt luksusu , jak w 5-cio gwiazdkowym hotelu , ale mimo tego było przytulnie .
-Diano dlaczego tu są tylko trzy łóżka ? -spytałam zdziwiona .
-A no tak , mam jeszcze jeden pokój , no więc reszta dziewczyn i chłopcy pójdą tam spać -odparła Diana
*Nina POV*
-To my możemy mieć pokój razem z Niną - zaproponowała Nat .
Dina zaprowadziła nas do następnego pokoju dużo większego niż poprzedni , były tu cztery rozkładane fotele . Pokój , a właściwie to pomieszczenie było strasznie puste i zimne . Nie panował tu ciepły nastrój . Jedyne światło dawała malutka lampka która co chwila migała . W pomieszczeniu nie było żadnych kolorowych barw , szarość i ponurość wypełniała każdy kont . Fotele były o wiele bardziej zniszczone niż w pokoju obok . Gdy postawiłam pierwszy krok , przekroczyłam próg i znalazłam się w pomieszczeniu zemdliło mnie . Wszystko było by ok. , gdyby nie ten zapach . Mocny zapach stęchlizny i starości wypełniał pomieszczenie . Przeszły mnie ciarki , wolałabym nie myśleć kto , a właściwie co tu kiedyś spało .
Za mną do środka weszła Nat . Jej mina też nie wyrażała żadnych pozytywnych emocji , właśnie przeciwnie .
- Na co czekacie ? Zajmijcie sobie jakiś fotel , a ja pójdę po dwójkę chłopców . Jest już późno , jutro czeka nasz ciężki dzień . – rzekła Diana , po czym wyszła z pomieszczenia . Z niechęcią podeszłam do fotela tuż obok wyjścia i zerknęłam na niego . Wyglądał nie najgorzej w porównaniu z pozostałymi . Usiadłam ostrożnie , fotel się zapadł , a w powietrzu zaczął się unosić kórz , Zerknęłam na Nat , dziewczyna również siedziała , naprzeciwko mnie .
-Nie podoba mi się tu Nat. – powiedziałam ze strachem w głosie .
-Wiem mi też nie ale nie mamy innego wyjścia - odparła Natalie .
- Ej ciekawe kogo przyprowadzi Diana ? – powiedziałam , by rozluźnić panującą atmosferę . W tej samej chwili zza drzwi wyłonił się Sam a za nim Sid . Byłam zszokowana gdy zobaczyłam tego uśmiechniętego , zielonookiego bruneta . Gdy go pierwszy raz zobaczyłam wiedziałam że się nie polubimy .
- No to ja was zostawię , prześpijcie się a rano zobaczymy co będzie dalej . – oznajmiła Diana , zamykając za sobą drzwi . Chłopcy spojrzeli na siebie niepewnie i usiedli na pozostałych dwóch fotelach . Przez kilka minut panowała totalna cisza , jedyny odgłos dochodził z lampy .Tą niezręczną cisze przerwał Sid .
- Nat a jak tam twoja siostra ? Nadal zabiera twoje rzeczy bez pytania ?
- Ona nie żyje – odpowiedziała moja przyjaciółka z nutą smutku w głosie .
- Bardzo mi przykro … ja nie wiedziałem …
- Nie chcę o tym mówić …. – rzekła smutna Nat . Spojrzałam na nią , jej oczy wypełniły się smutkiem , jak wtedy , w samochodzie .
- Może poznajmy się lepiej co ? – zaproponował Sam , próbując rozkręcić towarzystwo . – To jakiej muzyki słuchacie ?
- Ja kocham Linkin Pank – powiedziała Nat , ja się wstrzymałam i siedziałam cicho .
- Żartujesz ?! Ja tak samo ! …. – i tak zaczęła się rozmowa pomiędzy Nat a Samem . Siedzieli obok siebie i zachwycali się tym zespołem . Wyglądało to jakby zapomnieli oni o tym co się stało , zapomnieli o nas , zatracili się kompletnie w rozmowie , w świecie Linkin Pank .
Moje ciało było strasznie zmęczone i przemarznięte . W pomieszczeniu było okropnie zimno . Gdybym miała jakąś bluzę ….. no właśnie bluzę ! Zastanawiałam się co stało się z naszymi rzeczami . W samochodzie miałam wszystkie oszczędności przeznaczone na ten wyjazd , a gdzie on teraz jest ? Nikt tego chyba nie wie . Chcąc uwolnić się od tych wszystkich myśli postanowiłam że spróbuje zasnąć , choć to nie będzie łatwe .
-Nina? A ty jaką muzykę lubisz ? –nade mną staną Sid, nie miałam ochoty z nikim rozmawiać , a już szczególnie z nim .
- Różną -odparłam a po chwili dodałam - Mógł byś mnie zostawić w spokoju jestem zmęczona.
- Chciałabym cię tylko lepiej poznać , kto wie ile ty będziemy - odpowiedział szydersko - ja słucham rapu .
- O widzisz a tak się składa że ja czegoś innego ! – burknęłam i odwróciłam się do niego plecami .
- Jesteś bardzo ładna , inna niż reszta dziewczyn .... - niedobrze mi się zrobiło gdy on to wypowiedział
-Miło że tak mówisz ale zostaw mnie w spokoju.-odparłam sarkastycznie .
- Z tego co dzisiaj widziałem w cukierni to lubisz słodycze .
- A kto nie lubi ?
- Możesz przestać być taka niemiła , ja chcę cie tylko lepiej poznać .
- Ja jestem niemiła ? Jestem tylko zmęczona – rzekłam .
- Nina uspokój się , wiem że każdemu jest ciężko , Sid chce tylko porozmawiać - do naszej wymiany zdań przyłączyła się Nat, najwyraźniej broniła chłopaka .
- Przepraszam was wszystkich , ale nie mam ochoty z nikim gadać ! Czy to tak trudno to zrozumieć ?
- Nina nie spinaj się tak – wtrącił się Sam .
- Jak mam się nie spinać ! Jesteśmy w jakimś nieznanym nam miejscu , huragan zabrał nam nasze rzeczy Nat to nie przelewki ! –wykrzyczałam .
-Dobra nie ma co tego ciągnąć idziemy spać dobranoc.-powiedziała lekko zezłoszczona Nat i położyła się na jednym z foteli, zrobiła to z taką lekkością , jakby nie zdawała sobie sprawy z tego co tu kiedyś spało .
-Dobranoc . -odpowiedziałam z chłopcami i z niechęcią położyłam moją głowę na legowisku . Po chwili powieki zrobiły się ciężkie i same się zamknęły . Ta noc była ciężka . Koszmary i zimno towarzyszyły mi przez cały czas .
*Philip POV*
Obudziłem się wcześnie. Zacząłem rozglądać po pokoju , gdzie był tylko fotel na którym spał jeszcze Rob , surowe ściany i sucha drewniana podłoga. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak wygląda miasto, mi jest tu dobrze … choć gdyby się dłużej zastanowić brakuje mi konsoli , telefonu , TV i komputera . Ale za to są ładne dziewczyny .
Nudziło mi się strasznie , wszyscy jeszcze spali , więc postanowiłem że sam sprawdzę jak jest na zewnątrz , przecież jest widno . Na palcach wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę wyjścia. Niestety los chciał bym wpadł na przyjaciółkę
mojej siostry , Natalie.
*Nina POV*
-W porządku? - krzyknęła roztrzęsiona Amy. – wszyscy cali ?
- Ostatni raz prowadziłaś ! Mówiłam że skończymy w krzakach ! I co ..a wy nie słuchaliście ! Zawsze musicie postawić na swoje ! – powiedziałam wszystko co myślałam i wysiadłam z auta a za mną wszyscy inni razem z doktorkiem który zachowywał się i wyglądał jeszcze dziwniej .
- Jeju Nina ! Wrzuć na luz , przecież nic się nie stało ! To nawet nie było straszne , tylko śmieszne ! - ciągnęła zabawnym tonem Amy - To była przygoda ży…..
- Czy możesz już się przymknąć ?! – krzyknęłam zdenerwowana na maxa - mam dość jak mnie uspokajacie i ty dobrze o tym wiesz że tego nie lubię !
- Dziewczyny proszę są wakacje , mamy razem je spędzić , więc proszę się kłujce się – Nat starała się załagodzić sytuację , lecz przerwała jej zaniepokojona Eliz .
- Ej a gdzie profesor ?!
*Amy POV*
Teraz już nie myślałam o kłótni z Niną . Jedyne co mnie interesowało to to gdzie jest teraz profesor . Po prostu się rozpłyną , lecz to niemożliwe …. Choć może .
-Może powinnyśmy go poszukać? – zaproponowałam .
-Ty już lepiej nic nie proponuj Amy . –burknęła zdenerwowana Nina .
-Nic na to nie poradzimy. Wsiadajcie ja poprowadzę. Niedługo powinnyśmy być w O'Donnell. - powiedziała Naltali , wzięła ode mnie kluczyki i skierowała się w stronę samochodu.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy , nikt nie wypowiedział ani jednego słowa .
*Natalie POV*
Prowadząc samochód o głowy napłynęło mi pełno myśli , między innymi wspomnienia związane z moją ukochaną siostrą . Miała dopiero 13 lat kiedy przejechał ją pijany kierowca. Odebrałam ją wieczorem do przyjaciółki. Wracałyśmy opustoszałą ulicą gdy nagle oślepiło nas jasne światło. Usłyszałam tylko pisk opon i krzyk mojej siostry a potem obudziłam się w szpitalu. Chwilę później dowiedziałam się o wypadku i o tym że ona nie żyje. Boże to już chyba rok niedługo będzie rocznica jej śmierci. Mimo wolnie po moim policzku popłynęła łza którą szybko starłam .
*Elizabeth POV*
Siedziałam tuż obok Nat , gdy zobaczyłam że jej oczy były zaszklone , bardzo się przejęłam , nie wiedziałam o co chodzi .
- Natalie , czy wszystko dobrze ? – rzekłam troskliwie .
- Tak , jak najbardziej . Nic mi nie jest , nie martw się odparła i uśmiechnęła się nieśmiało.
- Patrzcie ! Jesteśmy w O’Donnell – krzyknęła uradowana Amy .
- Nareszcie – westchnęła Nina . Na wszystkich twarzach zagościł uśmiech . W mieście roiło się od ludzi .
- No to może coś zjemy ? – zaproponowała Eliz
- Patrzcie tam na rogu jest cukiernia …. – wrzasnęła uradowana Nina .
- .. i rozdają darmowe babeczki i ciasta bo jest otwarcie . – dokończyła Amy – Nat zatrzymaj się ! – uczyniłam to co mi kazała .
-Normalnie jak 3 letnie dzieci . – westchnęłam . Zaparkowałam przed cukiernią.
*Oczami Amy*
Gdy tylko samochód staną wybiegłam czym prędzej i zajęłam miejsce przy stole i nie czekając na dziewczyny , zaczęłam pałaszować. Kilka sekund później dołączyła się do mnie Nina .
- Słuchaj , przepraszam za tą sytuację z samochodem … - rzekłam z buzią pełną łakoci . Dziewczyna nie odpowiedziała , jedynie się uśmiechnęła . Obie zajadałyśmy się słodkościami , a Nat i Elizabeth stały oparte o ścianę i się na nas patrzyły jak na opętane . Podniosłam wzrok znad babeczki ze srebrnym lukrem i zauważyłam mojego brata. Ciastko wypadło mi z dłoni. Czym prędzej wstałam z miejsca , ku zdziwieniu moich przyjaciółek podeszłam do Philipa.
-Co ty tu robisz guwniarzu ? -spytałam młodego , ciągnąc go za ramię do naszego stolika.
-Hej zostaw go !-usłyszałam jak ktoś krzyczy . Był to bardzo umięśniony chłopak , najwyraźniej kumpel młodego .
-A niby czemu?- odparłam z lekkim strachem … nie dziwie się samej sobie , przede mną stał jakiś osiłek .
- On nic nie zrobił ... a wogule kim ty dla niego jesteś że mówisz do niego ‘guwniarzu’ ?
- Kim ja jestem ? Jestem jego siostrą gdybyś nie wiedział ! – wrzasnęłam . Całej tej sytuacji przyglądało się jakiś 2 chłopaków i moje przyjaciółki .
- Uuuuuu … młody masz ładnie mówiąc przejebane ….. – zaśmiał się chłopak .
- Mówisz mi to jakbym nie wiedział – burknął Phil .
*Natalie POV*
- Sid? -spytałam nie wierząc własnym oczom.
-Nat? Kupę lat jak leci ?-chłopak podszedł do mnie i przytulił mnie tak mocno że zabrakło mi powietrza.
-Sid też się cieszę że cię widzę ale puść mnie bo mi żebra połamiesz. - wyszeptałam mu do ucha.
-Natalie może nam przedstawisz swojego kolegę ?-spytała Liz z zadziornym uśmiechem.
- Kochani poznajcie Sida , to mój przyjaciel z dzieciństwa . Sid to są moje najlepsze przyjaciółki . To jest Elizabeth –dziewczyna się uśmiechnęła – ta rozdarta to Amy , a to Nina .
*Sid POV*
- ….a to NINA - usłyszałem tylko ostatnie słowa Natalie . Zresztą nie chciałem słyszeć żadnych innych. Te były najważniejsze. Gdy ją zobaczyłem moje nogi odmówiły posłuszeństwa . Jej anielsko rude włosy i te oczy ... ahh nigdy nie doświadczyłem takiego uczucia . Zajadała się tymi babeczkami śmiejąc się przy tym lekko . A gdy uniosła swój wzrok i na mnie spojrzała …. ORGAZM GWARANTOWANY . Odważyłem się zatrzymać wzrok na jej twarzy na trochę dłużej. Ona także na mnie spojrzała. To było cudowne!
- H.. hej Nina , je .. jestem SId – zacząłem się jąkać . Wszystko było w niej idealne a najbardziej usta. Chętnie bym ją teraz pocałował , ale się powstrzymałem . Na myśl o pocałunku, dotarło do mnie, że zachowuje się dziwnie. Co się ze mną dzieje?
*Natalie POV*
- Ej Sid przedstaw nam swoich kolegów . – rzekłam , chłopak nic nie powiedział , nawet na mnie nie spojrzał – to przedstawić czy mamy same się domyślić jak oni się nazywają ?
- Co ? A tak . A więc to Philip , ale go już zapewne znacie . Za mną stoją Robert i Sam .
- Siema ! – powiedzieli chłopcy w tym samym momencie .
Gdy wszyscy się poznali utworzyły się grupki: SId zagadywał Ninę ,lecz ona nie była chętna do rozmowy z nim . Amy ochrzaniała swojego brata Philipa, a ja i Liz rozmawiałyśmy z Samem . Widać było, że się bardzo dobrze znali. Jedyne kogo nie było widać to Robert. Zastanawiałam się, co się z nim stało.
*Robert POV*
Nie mogłem się doczekać by ją spotkać. Gdy dowiedziałem się, że Diana otwiera nową cukiernię, wiedziałem, że muszę iść ją zobaczyć. Była moją przyjaciółką. Niestety ostatnio nie mieliśmy dla siebie czasu i nasze relacje się pogorszyły. Wiedziałem, że nie mogę tego tak zostawić. Gdy tak rozmyślałem, w oddali zobaczyłem znajomą sylwetkę. To była ona. Postanowiłem podejść do niej i zagadać.
- Hej - powiedziałem.
- Robert! Jak miło cię widzieć! – krzyknęła radosnym głosem Diana . Nie zdążyłem powiedzieć, jak ja cieszę się z tego, że mogę ją w końcu spotkać, kiedy kobieca postać rzuciła się, aby mnie przytulić.
Nagle poczułem, że coś się dzieje. Jakieś lekkie wstrząsy i silny wiatr . Przyjaciółka wypuściła mnie ze swoich ramion. Nieoczekiwanie wybiegła do wyjścia. Część klientów także gdzieś zniknęła. zostali tylko nie miejscowi , czyli moi kumple i dziewczyny. Tymczasem Diana wróciła blada. Dziewczyna krzyknęła do grupki przyjaciół: uciekajcie, gdzie możecie! Do mnie za to powiedziała: chodź! I zaczęła ciągnąć mnie za rękę.
- Czekaj! Co się stało? - zapytałem.
- Tornado się zbliża. Nie mamy czasu! - odpowiedziała. Na mojej twarzy pojawił się grymas zdziwienia .
- Zaprowadzę cię do schronu ! Tam będziemy bezpieczni . No choć !
- Ale ja nie zostawię tu swoich przyjaciół ! - wyrwałem się z jej uścisku i poleciałem po Phila i resztę.
- Nie mamy czasu! Są dorośli. Z pewnością sobie poradzą.
-Nie gadaj głupot chcesz mieć ich na sumieniu ! – krzyknąłem . Ogarnęła mnie wściekłość. - Nie zostawię ich. Oni nie są stąd, nie wiedzą, jak zachowywać się w takich zagrożeniach.-dodałem po chwili .
- Dobra. Idź po nich. Zobaczę, co da się zrobić.
Gdy tylko wszyscy znaleźliśmy się w schroni usłyszeliśmy my trzask. Nie wiem ile trwało ale gdy wyszliśmy zauważyłem księżyc i coś
czego nie dało się opisać .
*Nina POV*
Chłodny wiatr rozwiewał moje włosy . Jechaliśmy już od dobrych trzech dni , a na horyzoncie wciąż nie było widać O Donell . Termometry wskazywały ponad 30 stopni . Z tego powodu postanowiliśmy zatrzymać się w przydrożnym barze .
Po otwarciu drzwi uderzył nas mocny zapach alkoholu i dymu papierosowego . Mimo tego weszłyśmy do dusznego pomieszczenia . Zajęliśmy stolik przy oknie , by chociaż trochę zminimalizować odór .
- Następny przystanek O Donell …. – powiedziała niepewnie Amy .
- O ile tam dojedziemy – stwierdziła zmęczona podróżą Natalie .
- Kto teraz zastąpi Nat i poprowadzi samochód ? – spytała Elizabeth , popijając zimną colę .
- Dziewczyny teraz moja kolej ! – powiedziała uradowana Amy
- Ej Natalie , jak nie skończymy w krzakach to będzie dobrze . – szepnęła Nina .
- Ha ha ha … bardzo śmieszne . – odezwała się Amy . Nagle dziewczyny usłyszały czyjeś krzyki dobiegające z parkingu , wszyscy ludzie wybiegli z knajpy by zobaczyć co się dzieje na zewnątrz . My uczyniliśmy to samo , wybiegłyśmy za tłumem . Zobaczyłyśmy tam jakiegoś dziwnego człowieka kłócącego się z kierownikiem baru .
- Niech pan mnie puści ! Ze mną dzieje się coś złego ! Mój przyjaciel zja … zjadł mojego syna ! – zaszlochał mężczyzna – on też zaraził się tym wirusem … tylko że on stał się czymś innym … ja też się tym staje . – wykrzyczał przez płacz .
*Elizabeth POV*
By łam bardzo zmęczona , więc ostatnia wybiegłam z knajpy . Zaspana dostrzegłam coś co mnie przeraziło . Skóra faceta który ciągle krzyczał była w kilku miejscach całkowicie zdarta , aż do mięśni . Całe jego ciało pokrywała krew , był bardzo blady . Oczy tego człowieka stały się mgliste , a źrenice strasznie duże i czerwono-krwiste . To było obrzydliwe i nieludzkie !
-Niech ktoś zawiezie go do szpitala ! – krzyknęłam zniesmaczona .
*Amy POV*
Do zawsze kręciły mnie takie tajemnicze sytuacje .
- My to zrobimy ! – krzyknęłam bez namysłu , zresztą jak zawsze .
- Że co ?! - wrzasnęła Elizabeth , wszystkie oczy skierowały się w jej stronę .
- To jest zwariowany pomysł ! – stwierdziła Natalie – ale nie głupi ! – spojrzałam niepewnie na Ninę , z nadzieją że ona równie mnie poprze . Choć nie ukrywam że wisi mi to , bo i tak zrobię swoje .
- Ja jestem za Amy – odezwała się Nina .
- To przegłosowane ! - rzekłam .
- Ughhhhh ….. – westchnęła Eliza .
*Natalie POV*
Podeszłam do faceta , chwyciłam go za ramię , odciągając lekko do tyłu .
- Pan pójdzie z nami – rzekłam łagodnie . Mężczyzna nic nie odpowiedział , posłusznie skierował się w stronę samochodu stojącego tuż obok . – dziewczyny na co czekacie ? Idziemy ! – one także uczyniły to co im kazałam .
Przed wejściem do auta Elizabeth kłóciła się ze mną kto zajmie miejsce z tyłu pojazdu , gdyż ona panicznie bała się nowego pasażera .
Amy pierwszy raz prowadziła samochód , więc usiadłam z przodu żeby jej dopilnować i żeby uniknąć wypadku . Nina z niezadowoloną Elizą zajęły miejsca z tyłu pojazdu , obok tajemniczego mężczyzny . W pewnym momencie moje ciekawość nie wytrzymała.
-Może nam pan wyjaśnić o co tu chodzi ? -spytałam. Mężczyzna westchnął , i zaczął opowiadać.
-Jestem naukowcem - powiedział. - To, co stworzyłem mogło mnie zabić ….
*Elizabeth POV*
To była historia niczym z horroru. Napotkany facet stracił dziecko. Ukochany syn został zjedzony przez jego najlepszego przyjaciela.
*Amy POV*
Im dłużej Andrzej opowiadał swoją historię , coraz bardziej nie mogłam się skupić. Pierwszy raz prowadziłam samochód i wiedziałam, że to duża odpowiedzialność, ale nie potrafiłam myśleć o drodze przede mną.
-Ta historia jest niedorzeczna! Opowiada nam pan jakiś film , to nie mogło się wydarzyć -odparła zdenerwowana i blada Elizabeth. Widać było, że przyjaciółka bała się tej historii i tego faceta. Odwróciłam się, żeby ją pocieszyć i już miałam coś powiedzieć, kiedy dziewczyny zaczęły krzyczeć "HAMUJ!" W ostatnim momencie spojrzałam na drogę i udało mi się zatrzymać pojazd przed ogrodzeniem .